Architekt Stefan Wojciechowski
Ukończył Wydział Architektury Politechniki Wrocławskiej- szkoły po doświadczeniach lwowskich. Pracował w Inwest-Projekcie w Poznaniu oraz w Wojewódzkim Biurze Projektów. Później wyjechał na zachód. Tam pracował przede wszystkim w Szwajcarii, a także we Francji, w różnych biurach projektów. W końcu otworzył własne biuro projektowe, którym kierował przez 6 lat, aż do powrotu do ojczyzny. W Polsce ponownie stworzył własne biuro projektów. Firma GMJ Nieruchomości podzielając poglądy architekta dotyczące projektowania i budownictwa, współpracuje z nim w swoich projektach inwestycyjnych.
Architekt Stefan Wojciechowski działa w najróżniejszych dziedzinach, przede wszystkim w szeroko pojętym aspekcie polityki przestrzennej. Ważne jest nie tylko zaprojektowanie i zbudowanie samego domu, ale zaplanowanie również przestrzeni go otaczającej. Ochrona tej przestrzeni przed agresją inwestycyjną. Jest zdania, że doszło do niebezpiecznego zjawiska wyprzedawania ziemi, komu popadnie i w celach, które niejednokrotnie urągają otaczającemu daną zabudowę środowisku. Co gorsza, wysprzedano tereny najbardziej cenne. Tereny dobrej klasy ziemi, tereny niegdyś chronione i te o wartościach przyrodniczych; tam gdzie jest zieleń, piękne zbocze doliny, brzeg jeziora, łąka, urocze bagno, czy zacieniony skraj lasu oraz inne cenne formuły fizjograficzne. Obecnie modna jest tendencja do zamykania, zagradzania, zabudowywania, wręcz obwarowywania murami.
Należy respektować i uwzględniać przymus demograficzny i ekonomiczny, z jakim mamy do czynienia. Ludzie muszą mieć szansę mieszkać ładnie i godnie. Jednak nie można tolerować gospodarki o charakterze kolonialnym i rabunkowym. Sytuacji gdzie bogaty, najczęściej zagraniczny inwestor, kupuje ziemię i robi na tym terenie co mu się żywnie podoba. W taki sposób zdewastowano wiele pięknych terenów, a przez zabudowę degraduje się nasz potencjał przyrodniczy. Powoli zaczyna się to zmieniać, ludzie się opamiętali, ale jeszcze niedawno kupując ziemię można było na niej wybudować to co się chce. Bez żadnych obostrzeń i warunków, bez konsultacji i porad architekta czy urbanisty. Po prostu ktoś wybierał dom z katalogu i go stawiał. Powstał architektoniczny chaos; obok domku w formie sześcianu stoi dom ze skośnym dachem, następnie dom w stylu wiktoriańskim, a za nim w stylu góralskim, jeden jest z betonu, a inny z cegieł. To wszystko jest dodatkowo fatalnie ogrodzone, poprzecinane drewnianymi płotami, murami z pustaków, metalowymi ogrodzeniami i złoconymi bramami. Poprzez taką właśnie swawolną zabudowę nasz kraj traci oblicze, traci rodzimy charakter i swój indywidualny styl. To co się stało w Polsce niestety urąga wszelkim kanonom piękna i kulturowym wartościom.
Praca architekta Stefana Wojciechowskiego to walka o dobrą polską przestrzeń, o ochronę krajobrazu i wielkopolskiego pejzażu. Aktywnie działa w różnych komisjach urbanistycznych, regulujących formy zabudowy. Ideałem są dla niego Niemcy i Szwajcaria, gdzie panuje architektoniczno-urbanistyczny porządek i reżim. W tych krajach miasto jest miastem a wieś wsią. Aglomeracje zamknięte są w swoich granicach, nie rozchodzą się i nie „ciągną jak larwa”. Są zwarte i ciasne. Pomiędzy miastem a wsią są natomiast przestrzenie wolne od zabudowy. Nie ma tam fabryk i hali przemysłowych, najczęściej są to nieogrodzone przestrzenie sadowniczo-ogrodnicze otaczające miasto. Ogradza się tam bowiem podwórko czy taras, aby dziecko nie wyszło na ulicę lub pies nie uciekł. U nas ogradza się dosłownie hektary... i to betonowym murem. Tylko od nas zależy, czy przestrzeń którą widzimy, oglądamy i konsumujemy jest ładnie skomponowana, wspaniale zharmonizowana, czy jest to coś chaotycznego, niezorganizowanego i brzydkiego.
Stefan Wojciechowski jest zwolennikiem budownictwa zwartego, a zwłaszcza wielorodzinnego. Uważa, że dla Polski zgubna jest tendencja do amerykanizowania kraju. O ile w Ameryce czy Teksasie istnieje możliwość aby developer zabudował za jednym zamachem przestrzeń 7 kilometrów kwadratowych pustyni bez szkody dla środowiska, o tyle w Polsce ze względów obszarowych takiej sztuki bez szkody dla środowiska przeprowadzić się nie da. My mamy kulturę europejską, cywilizację delikatną, wiekami kształconą przez filozofię i sztukę. U nas potrzebny jest zupełnie inny sposób spostrzegania. Niestety wielu ludzi kocha Amerykę i ta Ameryka na każdym kroku nam bokiem wychodzi.
------------------------------
OSIĄGNIĘCIA
Stefan Wojciechowski działa w różnych komisjach urbanistycznych, m.in. w Poznaniu. W rodzinnym mieście- Kórniku- jest Przewodniczącym Komisji Urbanistycznej. Jest członkiem Wielkopolskiej Okręgowej Izby Architektów oraz wiceprzewodniczącym Stowarzyszenia Architektów Polskich (SARP), gdzie prowadzi nabór członków do komisji urbanistycznych. Wykłada architekturę na Politechnice Poznańskiej.
Jest laureatem konkursów architektonicznych i urbanistycznych. Otrzymał wiele nagród i wyróżnień, m.in.:
-
I nagroda i realizacja w konkursie zamkniętym SARP nr 541 na koncepcję dzielnicy mieszkaniowej Zatorze w Koninie, której współautorem był w 1974 r.
-
I nagroda w konkursie zamkniętym SARP nr 574 na koncepcję osiedla mieszkaniowego Przylesie w Lesznie Wlkp., której współautorem był w 1975 r.
-
Wyróżnienie I stopnia w konkursie SARP nr 596 na koncepcję Centrum-Zachód w Katowicach, której współautorem był w 1976 r.
-
I nagroda w konkursie zamkniętym SARP nr 602 na koncepcję osiedla mieszkaniowego Helenki w Śremie, której współautorem był w 1977 r.
-
Wyróżnienie Centralnego Związku Spółdzielni Budownictwa Mieszkaniowego w Warszawie za projekt osiedla domów jednorodzinnych Pustachowska w Gnieźnie, którego współautorem był w 1978 r.
-
Wyróżnienie I stopnia w konkursie SARP nr 530 na koncepcję Centrum Handlowo-Usługowego dzielnicy Wilda w Poznaniu, jako współautor.
-
I nagroda w konkursie SARP nr 615 na koncepcję zespołu domów jednorodzinnych w Kamieńcu, której współautorem był w 1978 r.
-
Wyróżnienie w konkursie zamkniętym SARP nr 646 na koncepcję osiedla mieszkaniowego w Ostrowie Wlkp., której współautorem był w 1979 r.
-
I nagroda w konkursie SARP nr 639 na koncepcję osiedla domów jednorodzinnych SFM w Mosinie, której współautorem był w 1980 r.
-
Wyróżnienie w konkursie zamkniętym SARP nr 13/O/POZNAŃ na koncepcję zagospodarowania przestrzennego fragmentu miasta Piły- Plac Zwycięstwa, której współautorem był w 2002 r.
-
Wyróżnienie w konkursie na koncepcję architektoniczną odbudowy Zamku Przemysła w Poznaniu, której współautorem był w 2003 r.
-
I nagroda w konkursie na studium programowo-przestrzenne zagospodarowania Chwaliszewa i starego koryta Warty w Poznaniu, którego współautorem był w 2005 r.
Współpracował również w projektowaniu wielu obiektów bez konkursu, na które otrzymał zlecenie, np. osiedla swarzędzkie przy jeziorze, fragmenty Śródki w Poznaniu (za tę pracę otrzymał nagrodę ministra), zespół handlowy w Pile, czy dworce kolejowe.
W rodzinnym Kórniku zaprojektował kilka obiektów, np. obserwatorium w szkole, a obecnie bierze udział w przetargu na projekt ratusza.
Wygrał wiele konkursów na urbanistykę, robi plany miejscowe i plany urbanistyczne. Projektuje osiedla i enklawy mieszkaniowe wraz ze wszystkimi udogodnieniami, a więc z terenami mieszkaniowymi, zielonymi, wolnymi od zabudowy, z parkami, parkingami, a domy projektowane w danej enklawie mają zbliżony styl i charakter- zgodnie z wyznawaną logiką przestrzenną. Przy projektowaniu pamięta o mieszkańcach, którym należy ułatwiać życie.
Zapytaliśmy architekta Stefana Wojciechowskiego czym kierował się projektując enklawę domów w Kórniku.
Stylowe budynki
Przy projektowaniu kierowałem się kategoriami przestrzeni i rewitalizacji Kórnika. Zespołem budynków, a nie ich odrębnością. Domy są bowiem zlokalizowane w centrum Kórnika, tuż przy rynku i niedaleko zamku.
Budynki są stylowe, ponieważ cały Kórnik podlega ochronie konserwatorskiej i każdy projekt musi być opiniowany przez konserwatora zabytków. To konserwator wydaje decyzję o warunkach zabudowy i tą urzędową decyzją trzeba się posługiwać. Nie można bowiem wybudować nowoczesnego domu w tak bliskim otoczeniu centrum Kórnika, rynku i zamku.
Domy nie są "agresywne" w otoczeniu, nawiązują do pejzażu i obiektów już istniejących w Kórniku, np. detalami takimi jak dachy, okna, czy tzw. wole oczka, które na tym terenie funkcjonują. Nie jest to tylko powtórzenie historycznych form, dodałem tu także "swojego pazura".
Pejzaż
Z okien budynków rozciąga się wspaniały widok. Z jednej strony na las i pola, zaś z drugiej strony, ponieważ domy będą się znajdowały na niewielkim wzniesieniu w stosunku do pozostałej zabudowy miasta, będzie widok na cały dach Kórnika i na wieżyczki aż do jeziora. Widok z ostatniej kondygnacji domu będzie przepiękny, a pomieszczenie ciepłe i słoneczne.
Harmonijna i prosta arhitektura willi
Jest to zespół budownictwa mieszkalnego zwartego. Na kilku działkach zaprojektowałem domy szeregowe, z których każdy ma dwa piętra i strych. Poszczególne budynki mają wielkość do 150 m2 powierzchni użytkowej. Dla niektórych mankamentem może być to, że domy nie są duże. Ja jednak uważam, że są one w sam raz. Nie jestem bowiem zwolennikiem domów ogromnych jak hale przemysłowe. Są to typowe domy rodzinne i architektura dla zwykłych ludzi, prosta i skromna.
Na parterze znajduje się wjazd do garażu, wejście do salonu, aneks kuchenny i łazienka, schodami w górę dochodzimy do pokojów, które można dowolnie wykorzystać, oraz do drugiej łazienki. Na samej górze znajduje się obszerne pomieszczenie o wielkości 50 m2 ze skosami dachowymi. Pomieszczenie to będzie miało możliwość podziału. Może być przez właściciela zagospodarowane np. jako pracownia, bawialnia dla dzieci lub pokój multimedialny - wg indywidualnych wymagań i zapotrzebowań. Budynki nie będą podpiwniczone. Wyraźnie odgraniczona w nich będzie część dzienna i nocna.
Mały ogródek
Przy każdym z domów znajduje się mały ogródek, który można łatwo zagospodarować. Wynika to z wyznawanej przeze mnie filozofii, aby chronić ziemię i nie zabudowywać ogromnych przestrzeni, przy czym często na tak dużych terenach nie korzysta się z pomocy architektów pejzażu. Mały ogródek nie wymaga dużych nakładów pracy i kosztów, a może być urządzony naprawdę pięknie. Przy tym oszczędza się czas, pieniądze, a także ziemię, pejzaż i okolicę.
Ozdoba ulicy
Zespół budynków wkomponowany jest w uliczki, których narożnik chciałem trochę zaokrąglić. Z tych powodów budynek narożny będzie się najbardziej różnił od pozostałych, także formą ogrodu i osobnym wejściem od ulicy do niego. Projektowałm wille w ten sposób, aby dobrze i ładnie prezentowały się od strony ulicy, były jej chlubą i ozdobą.